Alert szybciej niż telefon od klienta
Najgorszy scenariusz to dowiedzieć się o awarii od klienta, który nie mógł złożyć zamówienia. Monitorujemy nie tylko to, czy strona się otwiera, ale też rzeczy realnie psujące sprzedaż: przechodzenie płatności, odpowiedzi z ERP, czas ładowania kluczowych widoków, kolejki integracji i błędy w logach aplikacji. Alerty trafiają do nas z opisem, co konkretnie nie działa, więc diagnostyka zaczyna się od faktu, a nie od zgadywania. Zakres i progi ustalamy indywidualnie, bo to, co dla jednego sklepu jest awarią, dla innego mieści się w normie.