Ile kosztuje sklep B2B? Realne widełki budowy hurtowni w 2026

Remigiusz Mielcarz 6 min czytania

kosztyb2bmedusa.js

„Ile to będzie kosztować?” – to pierwsze pytanie w każdej rozmowie o budowie hurtowni B2B i jednocześnie to, na które najtrudniej znaleźć w sieci konkretną odpowiedź. Zwykle kończy się na „to zależy” albo na widełkach tak szerokich, że nic z nich nie wynika. Poniżej rozkładam temat tak, jak wyceniamy projekty u nas: trzy drogi budowy, realne widełki dla każdej, rozbicie ceny na składniki i uczciwa uwaga o tym, kiedy najtańsza opcja okazuje się najdroższa.

Ile kosztuje sklep B2B – krótka odpowiedź

Jeśli potrzebujesz liczb „na już”, w 2026 wyglądają one mniej więcej tak (kwoty netto):

ModelStartMiesięcznie
Gotowy SaaS z modułem B2B5–30 tys. zł0,3–3 tys. zł + ewentualne prowizje
Open source (np. Medusa.js)60–180 tys. zł0,5–4 tys. zł (hosting + opieka)
Platforma dedykowana od zeraod 250 tys. złod kilku tys. zł

To widełki z naszych wycen i rozmów z klientami, nie cennik – konkretna kwota zawsze wynika z zakresu. Ale już na tym poziomie widać najważniejszą rzecz: różnice w cenie nie biorą się z marży agencji, tylko z tego, ile logiki biznesowej trzeba zbudować i z iloma systemami ją spiąć.

Trzy drogi budowy hurtowni B2B

Gotowy SaaS z modułem hurtowym

Polskie platformy abonamentowe mają moduły B2B: ceny netto, grupy klientów, proste rabaty, czasem zamówienia po pliku. Wdrożenie to głównie konfiguracja, szablon graficzny i wpięcie płatności – stąd niski próg wejścia.

To dobry wybór, gdy katalog jest niewielki, procesy standardowe, a budżet startowy nie przekracza 30 tys. zł. Ograniczenia zaczynają się tam, gdzie kończy się moduł: nietypowa logika cenowa, głębsza integracja z ERP czy własny proces akceptacji zamówień oznaczają obejścia, dodatkowe aplikacje i rosnący abonament. Rozwiązania klasy enterprise, jak Shopify Plus, to już abonamenty rzędu kilku tysięcy dolarów miesięcznie – i nadal cudzy kod.

Open source – np. Medusa.js

Drugi model: bierzesz silnik e-commerce na otwartej licencji, bez opłat licencyjnych, a agencja buduje na nim hurtownię pod Twoje procesy. Płacisz za pracę, nie za dostęp – dlatego start kosztuje więcej, ale kod i dane należą do Ciebie, a miesięczne koszty to hosting i opieka techniczna, nie abonament z prowizją.

Z naszych wdrożeń: prostsza hurtownia (katalog, ceny netto, grupy cenowe, jedna integracja) zamyka się zwykle w 60–90 tys. zł. Typowy projekt z integracją ERP, indywidualnymi cennikami, quick orderem i limitami kupieckimi to 90–180 tys. zł. Górnej granicy nie ma – wyznacza ją liczba systemów do spięcia i skala migracji danych.

Platforma dedykowana pisana od zera

Trzecia droga to budowa całości od podstaw, bez gotowego silnika. Zaczyna się od około 250 tys. zł i ma sens w jednej sytuacji: gdy model sprzedaży jest tak nietypowy, że stanowi przewagę konkurencyjną sam w sobie. W praktyce większość ofert „dedykowanych” to i tak silnik open source z własnymi modułami – i dobrze, bo pisanie od zera koszyka, płatności i katalogu to płacenie za wynajdywanie koła.

Z czego składa się koszt hurtowni internetowej

Cztery pozycje robią większość budżetu wdrożenia – i żadna z nich nie jest „wyglądem sklepu”.

Indywidualne cenniki. Grupy cenowe, rabaty od bazy, stawki negocjowane per klient, progi ilościowe – i jasny priorytet reguł, gdy klient łapie się na kilka naraz. Jak to poukładać, opisaliśmy we wpisie o indywidualnych cennikach B2B. W budżecie to zwykle 10–20%.

Integracja z ERP. Stany magazynowe, ceny, kontrahenci, zamówienia wracające do systemu handlowego – bez tego hurtownia online to osobny byt, który ktoś musi ręcznie karmić danymi. To najczęściej największa pojedyncza pozycja, 20–30% budżetu. Przykład z polskiego podwórka: integracja Subiekta GT ze sklepem wygląda zupełnie inaczej niż spięcie nowoczesnego API, bo Subiekt działa lokalnie na bazie SQL.

Quick order i procesy zamówień. Kupiec hurtowy nie przegląda kart produktów – wkleja listę SKU albo zamawia z historii. Formularz szybkiego zamówienia, zamówienia cykliczne, akceptacja zamówień w firmie klienta: to funkcje, które realnie decydują, czy klienci będą chcieli tego sklepu używać.

Limity kupieckie i odroczone płatności. Sprzedaż z terminem płatności wymaga limitów per kontrahent, blokad po przekroczeniu i widoku rozrachunków – zwykle synchronizowanego z ERP, bo to tam żyje wiedza o przeterminowanych fakturach.

Do tego dochodzą pozycje mniejsze, ale nie darmowe: rejestracja firm z weryfikacją NIP, migracja produktów i klientów ze starego systemu, konfiguracja wysyłek i dokumentów sprzedaży.

Koszty utrzymania platformy B2B

Cena wdrożenia to połowa prawdy – drugą jest to, ile platforma kosztuje co miesiąc.

  • SaaS: abonament (rośnie z planem i limitami), prowizje od obrotu w części modeli, opłaty za dodatkowe aplikacje. Przy dużym obrocie to najbardziej niedoszacowana pozycja: 1% prowizji przy 5 mln zł obrotu rocznie to 50 tys. zł.
  • Open source: hosting 200–1000 zł miesięcznie zależnie od ruchu, opieka techniczna (aktualizacje, monitoring, drobne poprawki) od około 1–3 tys. zł. Bez opieki nie polecam – open source daje wolność, ale ktoś musi go doglądać.
  • W obu modelach: budżet na rozwój. Hurtownia to narzędzie pracy klientów, nie wizytówka – jeśli przez dwa lata nic się w niej nie zmienia, konkurencja odjeżdża.

Kiedy tanio znaczy drogo

Kilka scenariuszy, które widzimy regularnie, gdy ktoś przychodzi do nas „naprawić” tanie wdrożenie:

  • Szablon B2C przerobiony na B2B. Ceny netto doklejone stylami, rabaty liczone w koszyku zamiast w cenniku, brak kont firmowych z wieloma użytkownikami. Działa na demo, sypie się na pierwszym poważnym kontrahencie.
  • Brak integracji z ERP „na razie”. Ktoś przepisuje zamówienia ręcznie – przy kilkudziesięciu dziennie to etat, czyli kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie ukryte w kosztach osobowych. Oszczędność z wdrożenia znika w kilka miesięcy.
  • Platforma, z której trzeba uciekać. Gdy sklep dorośnie do funkcji, których platforma nie ma, płacisz drugi raz: za nowe wdrożenie i za migrację danych, klientów i SEO. Najdroższy sklep to ten budowany dwa razy.

Nie piszę tego, żeby straszyć – tani start bywa racjonalny, gdy dopiero testujesz sprzedaż online. Ale jeśli hurtownia ma być głównym kanałem sprzedaży, budżet poniżej realnych widełek prawie zawsze oznacza, że różnicę dopłacisz później, z odsetkami.

Jak sensownie zaplanować budżet

Trzy zasady, które oszczędzają pieniądze skuteczniej niż negocjowanie stawki:

  1. Zacznij od procesów, nie od funkcji. Spisz, jak dziś przyjmujesz zamówienia, kto ustala ceny i gdzie żyją dane – dopiero to wyznacza zakres. Cały proces opisaliśmy krok po kroku we wpisie o budowie hurtowni online.
  2. Licz koszt na 3 lata, nie na start. Wdrożenie + utrzymanie + prowizje + koszt ręcznej pracy, której system nie zdejmie. Dopiero ta suma pozwala uczciwie porównać SaaS z open source.
  3. Etapuj. Pierwszy etap: katalog, cenniki, integracja ERP, quick order – to, co zarabia. Portale rozbudowane o każdą możliwą funkcję „na wszelki wypadek” to najczęstszy sposób przepalenia budżetu.

Dobra hurtownia B2B kosztuje tyle, ile kosztuje, bo zastępuje realną pracę ludzi i staje się głównym kanałem przychodu. Taka jakość ma swoją cenę – ale w przeciwieństwie do najtańszej opcji, zwraca się w mierzalny sposób: w godzinach, których nikt już nie spędza na przepisywaniu zamówień.

Najczęstsze
pytania

  • Ile kosztuje sklep B2B w 2026 roku?

    Gotowy SaaS z modułem hurtowym to 5–30 tys. zł konfiguracji plus abonament od kilkuset złotych miesięcznie. Wdrożenie na open source, na przykład Medusa.js, kosztuje zwykle 60–180 tys. zł, a platforma dedykowana pisana od zera zaczyna się od około 250 tys. zł. O ostatecznej kwocie decyduje głównie liczba integracji i złożoność logiki cenowej, nie wygląd sklepu.

  • Co najbardziej podnosi koszt hurtowni internetowej?

    Dwie rzeczy: integracja z ERP i indywidualne cenniki. Obie dotykają danych i logiki biznesowej, a nie warstwy wizualnej, więc nie da się ich kupić jako gotowej wtyczki – trzeba je dopasować do tego, jak firma realnie sprzedaje. Do tego dochodzi migracja danych ze starego systemu i niestandardowe procesy zamówień.

  • Czy sklep B2B na open source jest tańszy niż SaaS?

    Na starcie jest droższy, bo płacisz za pracę wdrożeniową zamiast abonamentu. W horyzoncie 3–5 lat rachunek często się odwraca: nie ma opłat licencyjnych ani prowizji od obrotu, a kod należy do Ciebie. Open source zaczyna się opłacać, gdy masz niestandardowe procesy, kilka integracji i obrót, przy którym prowizje SaaS robią się odczuwalne.

  • Ile kosztuje utrzymanie platformy B2B miesięcznie?

    Przy open source: hosting to zwykle 200–1000 zł, a opieka techniczna agencji od około 1–3 tys. zł miesięcznie, zależnie od zakresu. Przy SaaS płacisz abonament, często prowizję od obrotu i za dodatkowe aplikacje. W obu modelach warto doliczyć budżet na rozwój – hurtownia, która stoi w miejscu, po dwóch latach odstaje od konkurencji.

Bezpłatne, 15-minutowe spotkanie

Opowiedz nam o swoim projekcie,
resztę dopasujemy pod Ciebie

15 minut rozmowy wystarczy, abyśmy wiedzieli, czy pasujemy do Twojego projektu.
Zaczynamy od Twoich potrzeb, nie od gotowego rozwiązania.

Skontaktuj się z nami

Remigiusz w granatowej koszuli i okularach
Korzystam z iMessage Korzystam z WhatsApp
Adrian w szarym golfie i okularach
Korzystam z iMessage Korzystam z WhatsApp