Kiedy Webflow ma sens, a kiedy nie
Webflow sprawdza się przy stronach wizerunkowych, ofertowych i blogach, gdzie liczy się czas wdrożenia i to, żeby zespół marketingu mógł sam zmieniać treść. Dostajesz edytor wizualny, CMS i hosting w jednym miejscu, bez utrzymywania serwera. Granica pojawia się tam, gdzie zaczyna się logika: własne kalkulatory, integracje z ERP, konta użytkowników czy rozbudowany katalog produktów. Wtedy zwykle proponujemy Astro albo Next.js, bo obchodzenie ograniczeń Webflow skryptami kończy się droższym utrzymaniem niż napisanie tego wprost. Mówimy o tym na starcie, zanim podpiszesz się pod platformą na kilka lat.