Open source e-commerce w Polsce – Medusa, Sylius, Saleor czy PrestaShop
Open source e-commerce kusi prostą obietnicą: kod jest Twój, dane są Twoje i nikt nie podniesie Ci abonamentu z dnia na dzień. W Polsce ta obietnica ma dodatkowy smaczek, bo dwie z najciekawszych platform na świecie – Sylius i Saleor – wyrosły właśnie u nas. Poniżej uczciwy przegląd czterech sensownych opcji: Medusa, Sylius, Saleor i PrestaShop. Kto za nimi stoi, czym się różnią i – co najważniejsze – kiedy open source w ogóle ma sens, a kiedy lepiej zapłacić za SaaS i się nie oszukiwać.
Co właściwie znaczy open source w e-commerce
Open source to nie „darmowy sklep z internetu”. To konkretny układ sił między Tobą a dostawcą technologii, który sprowadza się do trzech rzeczy:
- Własność kodu. Masz pełny dostęp do źródeł i możesz zmienić każdą linijkę – checkout, naliczanie cen, logikę magazynu. Nie czekasz, aż vendor wpisze Twoją potrzebę do roadmapy, i nie obchodzisz ograniczeń platformy sztuczkami w szablonie.
- Własność danych. Baza danych stoi na Twoim serwerze albo u wybranego przez Ciebie hostingodawcy. Eksport zamówień, klientów i historii to zapytanie SQL, a nie ticket do supportu i czekanie na plik CSV.
- Brak vendor lock-in. Nikt nie wyłączy Ci sklepu, nie zmieni cennika o 40% ani nie zdeprecjonuje API, na którym stoi Twoja integracja. Możesz zmienić agencję, hosting, a nawet sforkować projekt – kod zostaje z Tobą.
Do tego dochodzą licencje, których nie warto ignorować. MIT (Medusa, Sylius Standard) i BSD-3-Clause (Saleor) to licencje permisywne: budujesz na nich komercyjny produkt i nie musisz udostępniać własnych modyfikacji. OSL 3.0 (PrestaShop) jest bardziej restrykcyjna przy dystrybucji zmodyfikowanego kodu – dla typowego sklepu to zwykle bez znaczenia, ale jeśli planujesz sprzedawać własne moduły, skonsultuj to z prawnikiem.
Jedno warto powiedzieć wprost: za każdą z tych platform stoi normalna firma, która zarabia – na wersjach cloud, komercyjnych rozszerzeniach albo wsparciu enterprise. To zaleta, nie wada. Projekt open source bez modelu biznesowego prędzej czy później umiera, a Ty zostajesz z porzuconym kodem.
Cztery platformy open source e-commerce – kto za nimi stoi
Pochodzenie projektu to nie ciekawostka do quizu. Mówi Ci, w jakiej strefie czasowej pracuje core team, w jakim języku znajdziesz programistów i czy platforma jest projektowana pod rynek, na którym sprzedajesz.
Medusa – TypeScript z Kopenhagi
Medusa powstała w Danii: pierwszy commit w 2020 roku, spółka założona w 2021 przez Sebastiana Rindoma, Olivera Juhla i Nicklasa Gellnera, którzy wcześniej budowali sklepy w agencji i mieli dość ograniczeń gotowych platform. W 2022 roku projekt zebrał blisko 8 mln euro finansowania. Technicznie to Node.js i TypeScript, architektura headless i modułowa – zamiast monolitu dostajesz klocki (koszyk, ceny, magazyn, fulfillment), które składasz i nadpisujesz. Licencja MIT, płatny jest opcjonalny Cloud. Jeśli chcesz zrozumieć, jak to działa od środka, opisaliśmy to w tekście czym jest Medusa.js. Najlepiej sprawdza się tam, gdzie sklep ma niestandardową logikę: B2B, indywidualne cenniki, nietypowe procesy zamówień.
Sylius – polski projekt, który wyrósł na Symfony
Sylius to najbardziej polska pozycja tego zestawienia. Projekt stworzył w 2011 roku Paweł Jędrzejewski, a stojąca za nim firma do dziś działa z Polski. Technicznie to PHP i Symfony – czyli stack, w którym w Polsce naprawdę łatwo o programistów i doświadczone agencje. Wersja Standard ma licencję MIT, wersja Plus (funkcje enterprise, m.in. dla B2B) jest komercyjna. Sylius celuje w średnie i duże wdrożenia, gdzie sklep szyje się na miarę, i ma najdojrzalszy polski ekosystem: konferencje, partnerów, społeczność. Jeśli Twoja firma ma już zespół PHP, to naturalny kandydat.
Saleor – GraphQL-first z wrocławskimi korzeniami
Saleor rozwijano od 2013 roku we wrocławskim software housie Mirumee Software. W 2020 roku projekt wydzielono do osobnej spółki Saleor Commerce, założonej przez Mirka Mencla i Patryka Zawadzkiego. Stack to Python i Django, a całe API zbudowano od początku wokół GraphQL – Saleor był headless, zanim to słowo trafiło do prezentacji sprzedażowych (co ono właściwie znaczy, tłumaczymy w tekście o headless e-commerce). Licencja BSD-3-Clause, płatny jest Saleor Cloud. To platforma dla zespołów, które znają Pythona i budują sklep jako produkt: własny frontend, mocne API, duża skala.
PrestaShop – francuski weteran
PrestaShop zaczął się w 2005 roku jako projekt studencki w paryskiej szkole EPITECH (pod nazwą phpOpenStore), a spółka powstała w 2007 roku. Przez lata stał się jedną z najpopularniejszych platform open source w Europie – sama firma mówi o około 300 tysiącach sprzedawców, a sklepów na PrestaShop nie brakuje też w Polsce. W 2021 roku firmę przejęło MBE Worldwide, a projekt open source i spółka komercyjna działają dziś obok siebie. Technicznie to klasyczny monolit PHP z marketplace’em płatnych modułów: szybki start i niski próg wejścia, ale głębokie modyfikacje bywają walką z architekturą, a koszty modułów potrafią zaskoczyć.
Porównanie: stack, model i ekosystem w Polsce
| Platforma | Język / stack | Model biznesowy | Dla kogo | Ekosystem w Polsce |
|---|---|---|---|---|
| Medusa | Node.js, TypeScript, headless | MIT + płatny Cloud | Sklepy z niestandardową logiką, B2B, zespoły JS | Rosnący, mniej gotowych integracji PL – buduje się je samemu |
| Sylius | PHP, Symfony | MIT (Standard) + komercyjny Plus | Średnie i duże wdrożenia szyte na miarę | Najsilniejszy: polski projekt, polskie agencje i programiści |
| Saleor | Python, Django, GraphQL | BSD-3-Clause + płatny Cloud | Zespoły Python, sklepy-produkty na dużą skalę | Wrocławskie korzenie, ale społeczność głównie globalna |
| PrestaShop | PHP, monolit | OSL 3.0 + marketplace modułów | Małe i średnie B2C, szybki start | Bardzo duża baza sklepów, modułów i wykonawców |
Kiedy open source, a kiedy SaaS
Uczciwie: open source nie jest lepszy „z zasady”. Jest lepszy w konkretnych sytuacjach.
Wybierz SaaS (Shopify i podobne), gdy sprzedajesz standardowo w B2C, chcesz wystartować w tygodnie, nie masz zespołu technicznego i Twoje procesy mieszczą się w tym, co platforma oferuje z pudełka. Abonament plus prowizje to uczciwa cena za brak zmartwień o serwery i aktualizacje. Szczegółowo rozkładamy to w porównaniu Medusa.js czy Shopify.
Wybierz open source, gdy przewaga Twojego biznesu siedzi w procesach, których SaaS nie obsłuży: indywidualne cenniki dla klientów hurtowych, limity kupieckie, integracja z ERP, nietypowy checkout. Albo gdy skala sprawia, że prowizje i opłaty za aplikacje zaczynają wyglądać jak podatek od wzrostu. My w KODA PLUS budujemy na Medusie – jak wygląda hurtownia B2B na open source, można poklikać w naszym demo: demo.koda.plus.
TCO, czyli open source nie znaczy darmowy
To najważniejszy akapit tego tekstu. Licencja za 0 zł nie oznacza sklepu za 0 zł – przenosi tylko koszty w inne miejsce:
- Wdrożenie. Sklep na Medusie, Syliusie czy Saleorze buduje zespół programistów albo agencja. To dziesiątki do setek godzin pracy, zanim przyjmiesz pierwsze zamówienie.
- Hosting i utrzymanie. Serwery, kopie zapasowe, monitoring, certyfikaty. W SaaS to wliczone w abonament, tutaj to Twoja pozycja w budżecie.
- Aktualizacje i bezpieczeństwo. Platforma wydaje nowe wersje i łatki – ktoś musi je regularnie wdrażać. Sklep, którego nikt nie aktualizuje, to z czasem sklep podatny na ataki.
- Rozwój. Każda nowa funkcja to praca zespołu, nie kliknięcie „zainstaluj” w marketplace.
Po drugiej stronie równania stoi to, czego w SaaS nie kupisz: brak prowizji od sprzedaży, brak opłat rosnących z liczbą zamówień i pełna swoboda w budowaniu procesów. Dlatego rachunek TCO trzeba liczyć na 2–3 lata, nie na miesiąc. Dla małego sklepu B2C wynik zwykle wskaże SaaS. Dla hurtowni B2B z integracjami i niestandardową logiką open source najczęściej wygrywa – bo alternatywą nie jest „tani Shopify”, tylko drogie obchodzenie jego ograniczeń.
Jeśli po tym rachunku wychodzi Ci open source i szukasz zespołu, który zrobi to porządnie – od backendu po integracje – zapraszamy do oferty sklepów na Medusa.js.